Historia
Część wszystkim, mam wam do opowiedzenia pewną przygodę. Nie jest ona śmieszna czy zabawna, ale opowiada o moim pierwszym upadku z konia🐎.
Zaczęło się normalnie, przyjechałam do stajni i przygotowałam się na lekcje. Jechałam na Niko ( to koń z postu ,,Z dzisiaj") zaczęliśmy galopować i bryknął( tak jakby skoczył), a ja spadłam i upadłam na nogę. Szybko wstałam i wsiadłam z powrotem. Nic mi nie było. Jechaliśmy dalej w kłusie i nagle zaczął galopować i znowu bryknął. Tym razem upadłam na plecy, przez chwilę nie mogłam oddychać. Zwijałam się z bólu. Niko podszedł do mnie i zastanawiał się, co się stało. Nic mi nie było, trochę się poobijałam, ale nic mi zbyt nie jest .
Pytanie tylko, czy wrócę do jazdy konnej?
Cieszę się, że jesteś cała. Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją pasję!
OdpowiedzUsuńA co do pasji... Dzisiaj wracam na konia🐴😁
UsuńDopiero dzisiaj trafiłam na Twojego bloga, więc z "lekkim" opóźnieniem c':.
OdpowiedzUsuńJa sama też jeżdżę konno od 5 lat iii zdążyłam już spaść 10 razy, głównie z kuców. Za tym 10 razem rozwaliłam sobie wargę, ale było to w 2018 i od tego czasu już nie spadłam (chociaż mało brakowało c:).
Więc właśnie takie upadki to część z życia jeźdźca – wiem, że po niektórych (szczególnie po takich, że kilka razy na jednej jeździe się spada) ciężko jest się otrząsnąć, ale najprawdopodobniej jeszcze wiele razy spadniesz.
"A kto nie ucałował piasku, ten nie zaznał jeździectwa blasku" c;
Widziałam, że w jednym poście pisałaś o tym, że na tego bloga wchodzi mało osób. Polecam Ci, żebyś po prostu odzywała się na innych blogach o tematyce końskiej (ja prowadzę bloga końsko-modelowego i jest wiele innych osób, które takie blogi prowadzą :D) i wtedy myślę, że zdecydowanie więcej osób będzie tu zaglądać ^^.
Pozdrawiam :)